...ale sie uklada. Juz na 100% wiadomo, ze M. jest w ciazy. Slub bedzie za 3 miesiace. Szwagier zaczal brac odpowiedzialanosc za to, co sie stalo. Byli wczoraj u niego w domu, bo wczoraj byli u lekarza, ktory juz potwierdzil przypuszczenia z poprzedniego tygodnia, i powiedzieli tesciom mojej siostry. Ta stara wiedzma (tesciowa oczywiowa oczywiscie) cos tam zaczela sie sapac, M. plakala, a ta cos, ze to juz za pozno zeby plakac. Cos tez zaczela, ze najwyzej, nie zrobi sie normalnego wesela, tylko obiad. Szwagier wtedy oburzyl sie, powiedzial, ze wesele moze byc mniejsze, ale bedzie. Powiedzial rowniez, ze wszystko sie ulozy, ze on sie cieszy... Wiec wszystko sie uklada...
Patrze na nich... Uklada im sie zycie... Beda mieli dziecko... Mialybysmy niunie z jednego roku... No ale niestety...
Poprzedni wpis musialam skonczyc nagle, bo nie oczekiwanie ktos wpadl do mojej "samotni". Dopiero teraz mam troche spokoju. Dobrze, ze ta "samotnia" jest na samym koncu mieszkania, nikt nie slyszu moich stukotow i cale szczescie ze mam kompa w pokoju!
No ale nie o tym bylo... Nie jest latwo M. powiedziec cokolwiek w sytuacjach, w ktorych normalnie zareagowala by. Wiadomo- nie bedac w takiej czy innej sytuacji widzimy wiele rozwiazan, ale gdy juz cos nam sie przydarzy- nie wiemy jaj zareagowac... Ona tez nie wie... Kurcze, ale szwagier powiedzial jej, zeby nie brali naraze slubu, tylko wzieli tak jak jest juz to umowione, za rok czyli. No halo... Ja rozumie, ze wiele rodzin zyje jak to siemowi "na kocia lape", no ale... Nie wiem juz sama co mam o tym myslec... Mam nadzieje ze to wszystko sie jakos ulozy...
Moja siostra jest w ciazy... Tzn nie wie jeszcze na 100%, dopiero w poniedzialek lekarz powie jej napewno, bo narazie nic az tak wyraznie nie widac... Slub M. w takim razie nie bedzie we wrzesniu przyszlego roku, tak jak zostalo to uzgodnione juz i wszystko pozamawiane, ale w tym roku... I to juz nie dlugo... ciesze sie ze zostane ciocia, ale... Ja tez bym miala... No coz, nie wazne... W kazdym razie chodzi o to, ze moj przyszly szwagier (ja osobiscie nie przepadam za nim), zawodzi... W poprzednia niedziele moi rodzice byli w domu szwagra, takie spotkanie... Przyszla tesciowa M. powiedziala cos takiego do szwagra (przy wszystkich) : "ty sie lepiej zastanow nad tym slubem". Przepraszam, ale noz kurwa!!! Oni sa ze soba 5 lat, rok temu sie zareczyli. To nie zdarzyl sie jeszcze zastanowic??!! Wogole kiedy dzis M. szwagier i moja mama rozmawiali o calej tej sytuacji (moja mama tez strasznie sie cieszy, ze bedzie babcia), szwagier powiedzial cos w stylu "M. przetrzymala mnie, byla nachalna" Sory, ale... To sa dorosli ludzie... Wiedzieli co robia. Skoro nie chce miec dziecka jeszcze to mogl pomyslec o tym wczesniej. Zawodzi na calej lini. M. az swieczki w oczach stanely. Dobrze ze w nas ma oparcie!! A, i jeszcze wymyslil, ze slub to bedzie tak jak planowali, w przyszlym roku... Przeraza mnie on...
5 zdanie, z 123 strony mojej ulubionej ksiazki. Mojej jednej z ulubionych ksiazek.
Czytalam wlasnie bloga, w ktorym autorka ypowiadala sie dosc krytycznie o mlodych mamach. Miala racje. Dziewczyny zbyt pochopnie podejmuja takie decyzje. To tez wina w pewnym sensie chlocow. Robiac pewne podchody, pewne gesty, czy mowiac rozne rzeczy, czasem nieswiadomie, czasem specjalnie wywoluja w dziewczynach poczucie winy. Poczucie winy, ze powinny... powiem brzydko... dac im. "No bo jak mnie kochasz to zrobisz to"... tak? jak mnie kochasz to nie wymagaj ode mnie tego... Czyz nie mam racji? A jak bylo ze mna? Zeby pojsc z kims do lozka, trzeba wiedziec z kim, moja mama tak powtarzala mi i mojej siostrze. Bo to nie jest sztuka. Sztuka jest wziasc odpowiedzialanosc za swe czyny i poniesc konsekwencje. W moim zwiazku przed tym pierwszym razem przezylismy duzo chwil, ktore dawaly nam pewne zapewnienie, ze mozemy na sobie polegac, bylo pare trudnych chwil w moim zycou, lub w zyciu P. , zk ktorymi dalismy sobie wspolnie rade. Nie poddalismy sie. I bardzo duzo daja rozmowy o tym. My rozmawialismy o seksie, przed tym jak to zrobilismy. To ja zaczelam pierwsza, to ja rozpielam mu rozporek, to ja... Bylam pewna, ze chce tego w tamtej chwili. On pytal chyba setki razy podczas gry wstepnej, czy aby napewno, czy to juz itd... Nawet w trakcie pamietam przerywal i pytal czy wszystko ok, gdy uslyszal delikatny jek bolu, tez przerywal nie patrzac na to, ze byc moze on chce kontunuowac. To on pomyslam o zabezpieczeniu... ktore mialam w torebce... Planowalismy ze bedzie to cos romantycznego, biala posciel, swiece, romantyczna muzyka... Nie bylo tak. Nie powiem, ze nie balam sie troche... Owszem. Bylo cudownie. Swiece P. zapalil juz po wszystkim, wlaczyl cichutko muzyke. Przytulil mnie mocno i pocalowal w czolo... No tak...
sobota, 31 lipca 2010
Licznik odwiedzin: 301
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |

ja... trudno pisac o sobie... zakochana w NIM, to napewno.... kochana przez NIEGO, to tez napewno... szczesliwa przy NIM... czasem zbyt samodzielna by zyc w pelnej harmonii z NIM...